Dziecko na nartach
O ekwipunku, nauczaniu i cierpliwości
Narty są sportem doskonałym do rodzinnego dzielenia pasji. Wspólne wyjazdy na śnieg mogą być jednym z ważnych elementów więzi emocjonalnej, procentującej zwłaszcza w relacjach z nastoletnimi już pociechami. Warto więc od najmłodszych lat zachęcić maluchy do tej aktywności, aby dorastając stały się naszym towarzyszem na stoku.
Czy dzieciaki jeżdżą tak samo jak dorośli? czy pewne techniki są dla nich łatwiejsze? czy wystarczy pokazać ćwiczenie, czy należy je objaśnić, jak trafić do nich obrazem? Jak odkryć, co dziecko czuje, myśli? Jak je zmotywować do pracy? Nauczanie dzieci na nartach to zupełnie inny świat. Proces myślenia dziecka musi być związany z działaniem, ponieważ wykonując ćwiczenia i zadania, łatwiej i szybciej się uczą. Czasem szkoda czasu na dokładny opis ćwiczenia. Liczy się dobra zabawa. Dla większości milusińskich jazda na nartach jest szczególnym przeżyciem. Niewiele z nich wychowuje się w górach, dla niektórych to prawie kosmiczna przygoda.
W nauczaniu dzieci cel jest tylko jeden – samodzielna i odpowiedzialna jazda na stoku. Jak to osiągnąć? Trzeba elastycznie stosować metodę syntetyczną, trafiającą do psychiki dziecka, analityczną, kiedy dziecko nie może opanować całego ruchu oraz kompleksową do korygowania błędów, a to wszystko trzeba doprawić humorem, zabawą i improwizacją, a czasem „góralskim bajaniem” i co najważniejsze zajęcia powinny odbywać się w bezpiecznych warunkach.
Ekwipunek
Sprzęt należy dobierać na obecną chwilę, nie na wyrost (nie każde dziecko chce być zjazdowcem, pamiętamy też jak Adam Małysz wypadł z butów).
Narty
Narty powinny być odpowiedniej długości z prawidłowo ustawionymi działającymi wiązaniami. Do nauki nie nadają się za krótkie narty, ani zabawowe tanie modele, które nie posiadają krawędzi. Maluchy, które nie jeżdżą często i nie dysponują ogólnymi umiejętnościami sportowymi powinny otrzymać nartę „do czubka nosa”, wzrost pomniejszony o 15 cm. Narta powinna być nasmarowana i z odpowiednimi krawędziami.
Buty
Buty nie mogą posiadać zbyt sztywnej cholewki ani nie mogą być nadmiernie miękkie, „pantofle” do niczego się nie nadają. Błędem jest też przeciwdziałanie nadmiernej sztywności cholewki przez luźniejsze dopięcie klamer albo nie zapinanie górnych, but wtedy nie trzyma nogi we właściwy sposób. Dobrze jest, aby dziecko w zakupionym sprzęcie przed wyjazdem w góry pochodziło trochę po mieszkaniu, jak się da to po schodach i po małym nachyleniu na krawędziach butów. Na stoku zaprocentuje to później większym zainteresowaniem ćwiczeniami ,a nie ciągłym użalaniem się, że „boli, ciśnie, że kowadła, takie ciężkie itp.” Należy też pamiętać o tym, aby po zajęciach buty wysuszyć i, nie daj Boże, nie zostawiać ich na noc w bagażniku samochodu. Cholewka sztywnieje, but jest zimny (powodzenia przy ubieraniu), stopy szybko marzną i po kilku minutach jest „po jeździe”.
Kijki
Długość kijków dobieramy: wzrost x 0,72 albo inaczej, ponieważ w sklepie czy w wypożyczalni nie możemy wbić kijka w śnieg, odwracamy go do góry nogami, chwytamy za grot (to „coś” pod talerzykiem), ręka zgięta w łokciu powinna tworzyć kąt prosty. Dla początkujących dzieciaków warto zrezygnować z kijków, tak jest dla nich wygodniej i bezpieczniej.
Kask
Nasze przepisy wyraźnie określają obowiązkowe posiadanie kasku do 15 roku życia. Daje to bezpieczne i ciepłe podróżowanie po stoku. Kask nie może być ani za mały, ani za duży. Ma być dopasowany i zawsze zapięty pod brodą.
Gogle
Gogle należą do standardowego wyposażenia, byle by były z podwójną szybką. Przypominają się przypadki, kiedy babcie czy dziadkowie przyprowadzają do nauki swoje wnuczki: czapka, na to kask i gogle z jedną szybką. Po 15 minutach nawet bez padającego śniegu dziecko nic nie widzi, a nawiewu na przednią szybę nie ma.
Odzież i rękawiczki
Trzeba też wspomnieć o odpowiedniej odzieży. Najlepiej, żeby była oddychająca, wiatro- i deszczochronna. Na koniec rękawiczki. One też muszą być odpowiedniej jakości. Ile razy trzeba było przerywać zajęcia przez skostniałe palce. Jeżeli rękawiczki nie oddychają, ręka szybko się poci. Przy mrozie wilgotne rękawiczki zamarzają. Często dzieciaki nie przyznają się, że mają zimne ręce. Zadaniem opiekuna jest ciągła obserwacja i wychwytywanie takich sytuacji.
Nie zapominajmy też o kremach z wysokimi filtrami UV.
Zapoznanie ze sprzętem
Ubieranie butów, dopinanie klamer, blokujący się zamek, palce, które nie chcą wejść do rękawiczki – już na tym etapie nawiązujemy przyjacielski kontakt. W miarę możliwości od początku umożliwiajmy dziecku samodzielność. Nie nośmy za nimi nart i kijków. To maluchy mają dbać o sprzęt, czyścić ze śniegu po zajęciach, ustawiać na stojakach albo odnosić do narciarni. Jak nosić narty: na rękach przed sobą, w każdej ręce jedna narta, obie narty złożone na ramieniu dziobami do przodu.
Miejsce prowadzenia zajęć
Wbrew pozorom to jedna z ważniejszych decyzji w procesie nauczania dzieci. Takie miejsce powinno być płaskie lub z bardzo małym spadkiem i optymalnie z małym przeciwstokiem, odgrodzone od tych, co im się wydaje, że są na pucharze w Soelden na ścianie giganta…
Jeśli znajdzie się tam wyciąg typu taśma wciągająca lub baby lift to tym lepiej i łatwiej. Nie próbujcie zaprzątać głowy dziecku, zwłaszcza małemu przedszkolakowi, figurkami czy innymi odciągaczami uwagi, jeśli jednak są to dobrze, przydadzą się ewentualnie później. Początkowo zwróćcie uwagę na podłoże poligonu, niech będzie płaskie, równe, ze śniegiem, a nie lodem.
Wybór instruktora
- Nie zostawiaj wyboru nauczyciela na ostatnią chwilę. Jadąc w konkretne miejsce sprawdź, jakie szkoły czy szkółki tam bazują. Zadzwoń, napisz, będziesz po takim małym sondowaniu wiedzieć mniej więcej z kim masz do czynienia. Pisząc maila zadaj konkretne pytanie o np. błędy czy pozycje dziecka na nartach, jak odpiszą sprawdź nazwisko w necie.
- Czy trzeba wybierać organizacje mające w nazwie szkoła narciarska czy tylko szkoła z licencją PZN? Licencja SITN – PZN zobowiązuje. Z pewnością to trafny i konkretny wybór. Zamów wówczas lekcje z dziewczyną, młodą ze stopniem pomocnika, ale pełnoletnią. Płacisz, wymagaj przedstawienia legitymacji PZN, w takiej szkole z pewnością nie będzie problemu.
- Jeżeli szkoła jest bez licencji, warto dowiedzieć się na jej temat coś więcej. Często brak aktualnej licencji może być związany z kosztami jej otrzymania, być może w szkole i tak pracuje kadra z uprawnieniami PZN, MENiS czy trenerzy narciarstwa.
- Gdy jednak przybędziesz na stok z dzieckiem bez wstępu jak wyżej, idź na wyciąg dla początkujących, przyglądnij się, jak kto lekcje prowadzi i udaj się do niego. Jak dobry, to zajęty do wieczora, ale po nitce do kłębka dotrzesz do bazy, a tam taki sam drugi lub trzeci kończy za godzinę lub wcześniej.
- Nie dawaj dziecka do tych instruktorów, co za czubki, lub za kijki albo między kolanami zwożą dzieci z głównego stoku !!! Popatrz raczej na dziecko jadące w miarę równolegle z jednostajną prędkością, czasem może wydać się osamotnione na stoku, ale w pobliżu będzie ktoś jadący nieco z tyłu i co jakiś czas mówiący w jego języku. To będzie wybór dla ciebie prawdopodobnie trafny.
Zajęcia grupowe
Pomimo, że większość planów nauczania przewiduje pracę z jednym dzieckiem, to instruktor otrzymuje do opieki sześcioro-ośmioro dzieciaków. Optymalna liczba to „szczęśliwa siódemka”. Najczęściej stosowanym systemem jest zadawanie jednego ćwiczenia całej grupie. Jego wadą jest to, że reszta grupy oczekuje na swoją kolejkę stojąc i nie jeździ. Stosunek czasu do efektywnego czasu jazdy nie schodzi poniżej wartości 20 : 1. Tak więc w godzinę każde dziecko ma około 3 minut na jazdę. Niestety, takie są fakty. Dlatego, żeby uniknąć długich przestojów, stosujemy metodę przejazdów grupowych za prowadzącym z częstą rotacją w taki sposób, aby każdy uczeń miał okazję do jazdy za instruktorem liderem grupy.
Dzieci nie przepadają za wykładami na stoku, chcą jeździć i bawić się. Czasem trzeba zajęcia przerwać, pozwolić na wypięcie z nart i na walkę śnieżkami (kiedy dzieciaki mają kaski i gogle ryzyko wypadku spada do zera) lub na lepienie bałwana. Na bezpiecznym stoku można wprowadzić zabawę w „policjantów i złodziei”. Dzieciaki dzielimy w pary. Jedno z nich stara się sprytnie zjeżdżając uciekać po stoku, drugie stara się je złapać. Po każdym zjeździe role zamieniają się.
W pierwszym dniu zajęć ważne jest, aby prowadzący błyskawicznie nauczył się imion wszystkich dzieci. W tym dniu trzeba pozwolić się wygadać, powiedzieć coś o sobie. Skąd przyjechali? kto ich namawiał do wyjazdu, czy rodzice też jeżdżą na nartach, jakie mają zainteresowania ? itp. Ucząc dzieci na nartach trzeba nieustannie decydować, jakie zadania można przydzielić całej grupie, a jakie poprawiać indywidualnie, poprawiać indywidualnie uczniów, czy poprawiać całą grupę. O sukcesach decyduje klimat panujący w grupie. Słabe więzi grupowe, nie przynoszą sukcesu. Świetnie zgrana ekipa pozwala na optymalne wykorzystanie czasu zajęć.
Zajęcia grupowe czy indywidualne ?
Zajęcia indywidualne sprawdzają się na wyjazdach jednorazowych i weekendowych. Instruktor ma o wiele więcej czasu na pokaz i korygowanie błędów. Nie można tego czasu marnować na „zwózkę” „góra – dół”. Postępy są wtedy marne. Trzeba cały czas iść do przodu. Nowe ćwiczenia, nowe wyzwania. Dialog i rozmowa, nawiązanie kontaktu. Czasem jest trudno, bo dziecko nie chce, ale tata zapłacił i chce efektów, mało tego wszystko kręci na kamerze. W takich wypadkach tylko szczera rozmowa z opiekunem wszystko wyjaśni.
Zajęcia grupowe są z reguły związane z grupami rówieśniczymi, z jednej szkoły, klasy, przedziału wiekowego. Ich zaletą jest wspólne działanie w dążeniu do celu. Dzieci wzajemnie się obserwują, dopingują do pracy, dowcipkują, ale i wspierają się wzajemnie. Ważne, aby podział na grupy był nie tylko pod względem umiejętności, ale wzajemnych relacji. Gdy ich nie ma, trzeba je szybko budować. Często grupy przyjeżdżają rokrocznie, w tych samych składach i chcą jeździć z tym samym instruktorem.
Przedziały wiekowe
Idealnym rozwiązaniem byłby podział na dzieciaki klasy „0″, 1-3, 4-6. W rzeczywistości dostajemy grupy zróżnicowane wiekowo. W podziale na grupy nie możemy się kierować tylko wiekiem, ale i rozwojem psychosomatycznym.
Przedszkolaki uwielbiają gry obrazowe. Dzieci 1-3 są zakochane w swojej pani, jak ona mówi, że „Kopernik też była kobietą”, to w to uwierzą. Trzeba zdobyć ich zaufanie. Tego wieku nie można przegapić. To „złoty wiek” dla każdego dziecka – wszystkie nawyki ruchowe nabyte w tym wieku procentują na całe życie. Tego się nie zapomina. Pływanie, jazda na nartach, na łyżwach, na rowerze, chwyt piłki do ręcznej do kosza, tenis, siatka, piłka nożna, jeszcze raz się powtórzę – tego się nie zapomina… Klasy 4 – 6 to dzieci, u których się doskonali poznane wcześniej umiejętności. Jeżeli mają podstawy można iść do przodu, Jeżeli nie cofamy się do punktu wyjścia.
Grupy zaawansowane
Trening sportowy. Kształcenie tego typu należy rozpocząć w wieku 8-9 lat. Trenowanie dzieci nie polega na produkowaniu z nich za wszelką cenę „mistrzów świata”, lecz na stopniowej poprawie ich sprawności i utrwalaniu fascynacji tą dziedziną sportu. Tylko w taki sposób można wykształcić wysoką sprawność i motywację w wieku dorosłym. Trzeba im wyznaczyć cel i do niego dążyć. Mistrzostwo gminy, miasta, osiedla, województwa, regionu czy Polski.
Tomasz Nadolnik i Marcin Bialik
www.krynicaski.pl


Wysyłam...




