Nowe dyscypliny olimpijskie: Slopestyle i Halfpipe

Uznając fakt wielkiej popularności nowych narciarskich konkurencji, wiosną 2011 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski postanowił dołączyć narciarski slopestyle i halfpipe do programu zimowych Igrzysk Olimpijskich, jakie gościć będą w Soczi w Rosji w 2014 roku.

Halfpipe, fot. Chris O'Connel

Halfpipe
Początków halfpipe’u należy szukać w deskorolkowej rampie o podobnym kształcie. Snowboard, będący sportem bardzo blisko spokrewnionym z deskorolką, zaadaptował ten pomysł i w ten sposób powstały pierwsze śnieżne rynny służące do wykonywania ewolucji. Kiedy pod koniec lat 90-tych w USA popularność zaczął zyskiwać freeskiing, jego zwolennicy od razu zaczęli korzystać z halfpipe’ów.
Na dużych, międzynarodowych zawodach narciarze zadebiutowali w halfpipe w 2002 roku podczas słynnych zimowych X-Games w Aspen, w amerykańskim stanie Colorado. W tych pionierskich latach freeskiingu najlepszy okazał się Jon Olsson, wyprzedzając Phila Larose’a i Philou Poirier’a. W następnej edycji w 2003 roku C.R. Johnson, mimo, że nie wygrał, to na pewno zdefiniował na długie lata sposób jazdy w halfpipie, wykonując triki na olbrzymiej wysokości nad krawędzią. W definicję tę doskonale wpisał się podczas kilku następnych edycji Simon Dumont, którego rywalizacja o najwyższe miejsca na podium z Tannerem Hallem, zawsze pełna była niespodzianek i rozgrzewała emocje publiczności. Od dwóch sezonów mistrzem X-Games w tej dyscyplinie jest Francuz Kevin Rolland, któremu udało się przełamać długoletnią dominację zawodników amerykańskich.
Halfipipe jest konkurencja dość specyficzną, a składa się na to kilka elementów. Technika wykonywania skoków różni się od tej, jakiej używają zawodnicy do ewolucji na skoczniach. Ponadto, jest to dyscyplina wymagająca od narciarza perfekcyjnej koncentracji i doskonałego przygotowania kondycyjnego – wykonuje on bowiem od 5 do 7 skomplikowanych skoków w ok. 3-sekunowych odstępach, a najlepsi potrafią za każdym razem wzbić się na wysokość 5-6 m nad poziom krawędzi rynny.

 

Slopestyle, fot. Chris O'Connell

Slopestyle
Podobnie jak halfpipe inspirowany deskorolkowym „vertem” pojawił się w snowboardzie, tak również korzeni konkurencji slopestyle należy upatrywać w miejskim środowisku, z jakiego wyrasta deskorolka. W jeździe po mieście chodziło zawsze o to, by jadąc ulicami wykorzystywać elementy infrastruktury do wykonywania różnego rodzaju ewolucji. Ideę tę wprowadzono także do snowparków tworząc według wielu kibiców najbardziej spektakularną konkurencję w snowboardzie i we freeskiingu. Zawodnik ma bowiem za zadanie przejechać całą serię przeszkód i wykonać na nich swoje najlepsze triki. Tor zwykle zaczyna się od sekcji metalowych poręczy, które mogą także stanowić wybicie do kilkunastometrowego lotu, a kończy na serii 3 lub 4 dużych skoczni z rzędu. Skocznie te w przypadku najważniejszych imprez takich jak zimowe X-Games czy cykl Dew Tour, pozwalają na loty na odległość minimum 20 metrów.
Narciarska konkurencja slopestyle zadebiutowała na zimowych X-Games w 2002 roku w Aspen równolegle z halfpipe’m. Czas ten to początek absolutnej dominacji Tannera Halla, któremu udało się już wtedy pokazać, jak powinny wyglądać narciarskie triki, aby można było nazwać je stylowymi. Niemal dekadę później, wielu narciarzy nadal usiłuje naśladować elementy stylu tego zawodnika i taktyka ta niejednokrotnie sprawdza się w zawodach. Wyniki slopestyle’u na najważniejszych eventach są niemal zawsze wielką niewiadomą i stanowią źródło wielu niespodzianek. Dzieje się tak dlatego, że zawodnicy na co dzień jeżdżący w snowparku, niemal „z marszu” mogą startować w tej dyscyplinie. Nie wymaga ona bowiem specjalnej techniki wybicia jak halfpipe, ale bazuje bardziej na klasycznych umiejętnościach narciarza freestyle’owego. Efektem tego jest duża konkurencja i duża liczba pretendentów do miejsc na podium. Nie jest to jednak dyscyplina łatwa – podobnie jak w halfpipe’ie, potencjalne błędy są nie do nadrobienia. Narciarz musi bowiem zachować cały czas odpowiednią prędkość i kontrolę podczas najazdu na kolejną przeszkodę, a te pojawiają się przed nim w ok. 4-sekundowych odstępach. Obecnym złotym medalistą X-Games jest Sammy Carlson, który w ubiegłych latach już trzykrotnie stawał na podium tych prestiżowych zawodów. Do absolutnej światowej czołówki należy jednak zaliczyć także Bobby’ego Brown’a, Toma Wallisch’a, Alexa Schlopy’ego, Jossi’ego Wells’a i Gusa Kenworthy’ego.