Dachstein – Horsefeathers Super Park

Grudzień 20th, 2011 Zostaw komentarz Idź do komentarzy

Michał Alster
Dla osób wiecznie głodnych śniegu i tych, którzy nie mieli szansy, by wykorzystać sezon zimowy, wprost stworzony jest snowpark na lodowcu Der Dachstein w Styrii, w Austrii. W okresie letnim firma QParks rozstawia na 2700 metrach i pieczołowicie pielęgnuje innowacyjny Horsefeathers Super Park.

doniec-marek_c1p0839

Picture 1 of 4

Z Krakowa do Dachstein można bezpiecznie dojechać autem w siedem godzin. Z Warszawy – w dziesięć. Taka podróż da się w miarę znieść bez większego zmęczenia i następnego dnia można już mocno stać na śniegu. Co roku pod koniec maja rusza po przerwie gondola, która zabierze nas na jęzor lodowca, gdzie leży snowpark. Tak naprawdę są to dwa parki, rozstawione na sąsiadujących stokach i obsługiwane przez niezależne orczyki. Jeden zbudowano z myślą o początkujących, drugi przeznaczono dla zaawansowanych. Ten drugi jest flagowym przedsięwzięciem firmy QParks, zarządzającej kilkunastoma dobrymi snowparkami w Europie. Horsefeathers Super Park to ulubiona miejscówka tych, którzy szukają dużych skoczni i dobrze zaprojektowanych jibbów w „martwym sezonie”, czyli od czerwca do listopada. Organizuje się tu międzynarodowe imprezy, na które co roku przyjeżdża coraz więcej ludzi. Duże imprezy wymagają dużych przeszkód. Główną atrakcją w Dachstein jest pro-line. W jednej linii stoją dwie skocznie, które mierzą od 15 do 23 metrów (zazwyczaj ok. 18 m). Lądowania, rzecz jasna, są odpowiednio długie i strome. Na dwie solidne skocznie zawsze można liczyć, ale nie ma reguły, jakie inne równie duże przeszkody w danym sezonie powstaną. Czasem główny shaper wkłada serce w zbudowanie wielkiego, ponadośmiometrowego cornera. Można na nim skakać albo na prawą stronę, albo wprzód, tak jak na fun-boksie. Innym razem jest to channel gap – skocznia z rozczepionym wybiciem, stołem i lądowaniem, co umożliwia przeskakiwanie gapa na ukos. Daje to dodatkowy dreszczyk emocji, ponieważ zbyt krótki lot kończy się uderzeniem w ścianę lądowania albo nawet wpadnięciem w dół w środek całej konstrukcji. Ale dla zdjęć i filmów z tej skoczni zdecydowanie warto podjąć ryzyko. A to uczucie, gdy przelatuje się nad gapem… Jest właśnie tym, czego wszyscy szukamy!
Nie sposób nie wspomnieć o jibbach w większym parku – te również są znakomicie przygotowane. W ciągu paru miesięcy letniego sezonu przewiną się tu wszystkie możliwe przeszkody jibbingowe. Dachstein ma kilkanaście płaskich, pięciometrowych boksów, które ustawia się na przeróżne sposoby. Od pojedynczego flat boksu, przez składany z trzech boksów trapez, do pionowego pole’a – tyle kombinacji, ile podsunie wyobraźnia. Jest też wysoki rainbow box, c-box, drewniany pole jam, wall ride, są stoły piknikowe i dwa butter boksy. Dużą popularnością cieszą się raile, czyli down bar i down flat down bar. W większym parku buduje się też sześć mniejszych hopek – między 6 a 10 metrów. Trzy z nich stoją pojedynczo na trasie, pomieszane z jibbami, a pozostałe – ośmiometrowe – tworzą linię równoległą do największych skoczni. Cały teren snowparku obsługuje dość krótki wyciąg orczykowy, który w weekendy i podczas imprez bywa, niestety, mocno zakorkowany. Jednak jego niewielka długość pozwala na zintensyfikowanie treningu.
Na stoku obok rozciąga się snowpark dla początkujących, a w nim co najmniej trzy hopki i z dziesięć małych jibbów – proste boksy i raile. Wszystkie konstrukcje idealne do nauki. W dodatku kolejki do orczyka są tu zazwyczaj mniejsze. Teren dla początkujących uzupełnia całą infrastrukturę, tworząc bardzo atrakcyjne miejsce zarówno dla turystów, jak i osób chcących potrenować przed zimą. Park jest zawsze bardzo zadbany i jeśli tylko pogoda dopisze – a lodowiec często, niestety, chowa się w chmurach – to nikt z Dachstein nie wróci zawiedziony.

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków