Laax – Swatch snowpark
Michał Alster
Gdy parę sezonów temu firma Swatch wzięła pod opiekę snowpark w Laax, zastanawiałem się, jak będą wyglądały efekty przedsięwzięcia realizowanego przy tak ogromnym budżecie. W Europie nie ma drugiego regionu narciarskiego, który by równie intensywnie promował swój snowpark. Gry komputerowe, filmy dokumentalne, najważniejsze imprezy międzynarodowe – Laax jest obecne na wszystkich frontach medialnych! Szwajcarzy mają się czym chwalić. Tutejsza infrastruktura terenów freestyle’owych reprezentuje naprawdę najwyższy poziom.
Od wielu lat Laax buduje bez wątpienia największy w Europie Half-pipe. Jest położony na stromym stoku. Duża prędkość w połączeniu z wysokimi na sześć i pół metra ścianami dają nieograniczone możliwości zawodnikom, dlatego właśnie tutaj organizuje się tak prestiżowe imprezy, jak European Freeski Open czy Burton European Open, czyli obecnie największe europejskie zawody narciarskie i snowboardowe. W ubiegłym sezonie najlepsi narciarze w konkurencjach Half-pipe i Slopestyle walczyli o główną nagrodę w wysokości 50.000 USD. Half-pipe w Laax zwykle buduje się dosyć wcześnie, na początku sezonu. Już w listopadzie ma zazwyczaj docelową wielkość i aż do kwietnia będzie utrzymywany w idealnym stanie.
Na przełomie stycznia i lutego Laax jest gospodarzem zawodów Burton European Open. Na potrzeby konkurencji Slopestyle budowany jest osobny snowpark. Miesiąc później będzie też w nim rozgrywane European Freeski Open. Dwie ogromne imprezy wymagają gigantycznego snowparku, który musi spełniać oczekiwania sportowców, telewizji i sponsorów. To chyba najbardziej kreatywny projekt, ponieważ przeplatają się tu wszystkie elementy infrastruktury freestyle’owej: przeróżne jibby, klasyczne raile, ale też i przeszkody inspirowane deskorolkowymi skateparkami. Oczywiście, na trasie są też przynajmniej trzy ponad 20-metrowe skocznie. Ustawione w linii, dają pole do popisu technicznym zawodnikom. Przygotowano też element vertowy, czyli albo kawałek Half-pipe’u – np. ściany wystarczające do oddania dwóch skoków, albo Quarter Pipe – pionową ścianę do skakania w płaszczyźnie wertykalnej. To snowpark idealny, który wymaga od zawodników prawdziwej wszechstronności. Po zakończeniu zawodów wszystkie przeszkody będą trochę zmniejszone i oddane do użytku publicznego. Z tego powodu bardzo polecam Laax jako miejsce do treningu dla zaawansowanych. Rzadko mamy dostęp do snowparków budowanych na zawody takiej rangi, przygotowanych z tak wielką pieczołowitością, inwencją i przy użyciu budżetu, który szacuję na 100–150 tysięcy euro, nie licząc kosztów codziennej pielęgnacji przeszkód.
Snowpark w Laax to nie tylko wielki Half-pipe czy międzynarodowe imprezy. Tak naprawdę są tu aż cztery snowparki, każdy dopasowany rozmiarem przeszkód do umiejętności jeżdżących: park dla najmłodszych – z przeszkodami najmniejszego kalibru, park dla średnio zaawansowanych i park główny, do którego przyklejony jest Half-pipe, oraz Plaun Park, czyli teren dla najbardziej zaawansowanych, gdzie odbywają się wszystkie duże imprezy. Wszędzie z głośników gra muzyka, w weekendy czasem przyjeżdża didżej. W chillout zone kwitnie życie towarzyskie. Jest mała restauracja, są leżaki, toalety i nawet kilkanaście X-boksów, czyli konsoli do gier produkowanych przez firmę Microsoft. Nikt nie ma prawa się nudzić.
Snowparki są obsługiwane przez wyciąg orczykowy, który przecina wzdłuż główny teren. Często jednak przepustowość tego wyciągu okazuje się niewystarczająca. Nikt nie zarządza kolejką oczekujących na możliwość wjazdu, więc niekiedy najprawdziwszy freestyle można zaobserwować właśnie tu, gdy wszyscy próbują mniej lub bardziej dyskretnie przesunąć się o oczko do przodu. Jeśli komuś brakuje cierpliwości, zjeżdża kilkaset metrów niżej do sześcioosobowego wyciągu krzesełkowego, którego ostatni odcinek idealnie pokrywa się z nieszczęsnym orczykiem. Krzesełko jest jedyną możliwością dla jeżdżących w największym snowparku – tym, który zostaje po zawodach – tak długim, że kończy się poniżej kolejki do orczyka.
W tym sezonie Laax otworzy Freestyle Academy – halę do treningu przygotowawczego dla narciarzy, snowboardzistów, deskorolkarzy i BMX-owców. Obiekt ten będzie czynny od 4 grudnia i ma być dostępny dla chętnych przez cały dzień do końca sezonu. Wewnątrz będzie przypominał salę do akrobatyki z różnymi elementami infrastruktury freestyle’owej, między innymi skocznią pokrytą tworzywem sztucznym podobnym pod względem właściwości jezdnych do igelitu z lądowaniem w basenie z gąbkami. Nie wyobrażam sobie lepszych warunków do trenowania na sucho. Tylko w ten sposób można bezkarnie próbować najtrudniejszych ewolucji, oswoić się z nimi, a następnie odtworzyć je na śniegu w snowparku. W środku będzie też mini rampa dla BMX-owców i deskorolkarzy, batuty, ścieżka akrobatyczna i wiele innych konstrukcji, które aż do otwarcia obiektu pozostaną dla nas tajemnicą. Laax Freestyle Academy jest jedynym takim projektem w Europie zorganizowanym przez ośrodek narciarski. Przedsięwzięcia tego typu mają ogromny wpływ na tempo rozwoju różnych dyscyplin sportów ekstremalnych. Pozwalają na zminimalizowanie ryzyka kontuzji podczas treningu nowych trików.
Laax w pełni zasługuje na miano europejskiej mekki dla freestyle’owców. Oferuje swoim klientom doskonałe zaplecze do rozwijania talentu. Sala do treningu na sucho, cztery snowparki, największe zawody i atmosfera sprzyjająca osiągnięciom – wszystko to składa się na obraz bardzo nowoczesnego ośrodka narciarskiego. To naprawdę fantastyczne miejsce. Poza genialną infrastrukturą jest tu przecież ponad dwieście kilometrów tras, ciekawy teren off-piste i ekspresowe wyciągi. W samym miasteczku panuje młodzieżowy klimat. W wielu miejscach można coś stosunkowo niedrogo (jak na Szwajcarię) zjeść. W nocy działa dyskoteka, do której zjeżdżają się ludzie z okolicznych wsi. Dużą popularnością cieszy się bar w Riders Palace – kultowym, designerskim hotelu, gdzie bywają najważniejsze osoby z branży. Jest co robić po zejściu ze śniegu. Polecam!


Wysyłam...




