St. Anton am Arlberg – Z perspektywy krótkiej wizyty

Grudzień 17th, 2011 Zostaw komentarz Idź do komentarzy

Niniejszy artykuł nie wyczerpuje opisu jednego z największych i najsłynniejszych austriackich ośrodków narciarskich, leżącego na pograniczu Tyrolu i Vorarlbergu, terenu Ski Arlberg. Jest to jeden z tych nielicznych ośrodków narciarskich w Austrii, którego nie udało mi się jeszcze w całości zwiedzić. Nie inaczej było podczas krótkiej wizyty na rozpoczęcie obecnego sezonu. Wizyta jednak miała charakter czysto rekonesansowy i jako taka bardzo się udała…

Historia
Planując wyjazd do St. Anton warto wiedzieć kilka ważnych rzeczy. To właśnie tutaj rodziła się historia nowożytnego narciarstwa w Alpach, która w St. Anton sięga wieku XIX.
W 1895 roku kroniki odnotowują pierwszą turystyczną wycieczkę narciarską w góry Arlbergu, którą odbył ksiądz z pobliskiego Lech. 10 grudnia 1899 roku miejscowy przewodnik Hermann Hartmann wchodzi nartach z St. Anton przez St. Christoph na szczyt Galzig (2185 m).
Jego czas: około 3,5 godziny nawet w dzisiejszych standardach pozostaje bardzo dobry. Hartmann szybko znajduje naśladowców wśród przyjezdnych, ale przede wszystkim wśród miejscowych górali. Jeden z nich – kilkunastoletni Hannes Schneider konstruuje nawet swoje własne narty! Wszystko to sprawia, że dokładnie 3 stycznia 1901 roku powstaje w St. Anton Klub Narciarski Arlberg – pierwszy klub narciarski w Austrii. Skiclub Arlberg w ciągu pięciu lat liczy już 147 członków! Pierwsze klubowe zawody zorganizowano w styczniu 1903 roku, a wygrał je wspomniany już – niespełna 13-letni – Hannes Schneider ze Stuben, ścigający się na nartach własnej konstrukcji. Na bazie tego doświadczenia – jeszcze tego samego roku: w marcu 1903 roku – Skiclub Arlberg zorganizował pierwsze otwarte zawody, w których mogli uczestniczyć nie tylko członkowie klubu. Na zawody zjechała się cała europejska czołówka narciarzy, ale fatalna pogoda nie pozwoliła na rozegranie zawodów. Jednak od następnego roku w St. Anton rozgrywano już regularne zawody w rozdzieleniu na kategorie seniorów, juniorów i oczywiście kobiet. W 1928 roku odbywa się w St. Anton pierwszy wyścig o nazwie Arlberg-Kandahar, który szybko przechodzi do legendy klasycznych narciarskich zawodów w Alpach. Nazwa nie pochodzi z St. Anton, lecz ze szwajcarskiego Mürren, gdzie także na początku wieku XX Brytyjczycy zakładają swoją organizację narciarską o nazwie Kandahar Ski Club. Sama nazwa Kandahar pochodzi oczywiście z Afganistanu i jest to po prostu prowincja na południu tego kraju. Jej związek z narciarstwem jest o tyle przypadkowy, że nazwa klubu w Mürren została nadana na cześć wielkiego patrona narciarstwa, jakim był marszałek polny Frederick Sleigh Roberts, który za zasługi wojenne otrzymał od Królowej Wiktorii tytuł Hrabiego Kandahar.
Zawody o tej samej nazwie odbywają się odtąd także w innych znanych miejscowościach alpejskich jak właśnie Mürren, Chamonix, Sestriere czy Garmisch-Partenkirchen. Pierwsze zawody Kandahar rozegrane w St. Anton wygrali Austriacy: Lisbeth Polland i Friedrich Schneider, a ostatnie w 2009 roku w Garmisch-Partenkirchen: Amerykanka Lindsey Vonn i formalnie Włoch, ale w rzeczywistości Południowo Tyrolczyk Manfred Mölgg.
Legendą „nowożytnych” czasów narciarstwa w St. Anton jest bez wątpienia Karl Schranz. Ten niezwykle miły staruszek, mimo swojego wieku – 72 lata – wciąż jest niezwykle aktywny i chętnie spotyka się z dziennikarzami i pasjonatami narciarstwa. Schranz w latach swojej 10. letniej zawodniczej aktywności – 1962-1972 – trzykrotnie był Mistrzem Świata (w zjeździe, kombinacji i gigancie) i dwukrotnie wygrywał klasyfikację generalną Pucharu Świata, odnosząc zwycięstwa w 12 pucharowych zawodach (zjazdach i gigantach) – w tym trzykrotnie wygrywał na najtrudniejszej zjazdowej trasie świata w Kitzbühel.
Zawody Pucharu Świata na stokach St. Anton odbywają się oczywiście po dziś dzień, a w 2001 roku odbyły się tu Alpejskie Mistrzostwa Świata.

Klimat
Ten akapit nie będzie traktował o pogodzie – choć ta zimą jest dla St. Anton niezwykle łaskawa, a cały Arlberg znany jest z rekordowych opadów śniegu. Mowa będzie o klimacie – charakterze samej miejscowości, która żyje z zimy i narciarstwa. Nie ma co ukrywać – w St. Anton zimą jest bardzo ładnie, a główna ulica została zamieniona w deptak z hotelami, restauracjami i ekskluzywnymi sklepami. W miasteczku przeważają hotele o wysokim standardzie, a że miejsc noclegowych jest tu niewiele – około 20 tysięcy, to ceny niestety nie są niskie. Tym bardziej, że do St. Anton jeździ bardzo międzynarodowe towarzystwo, a już szczególnie upodobali je sobie lubiący tradycję zamożni Brytyjczycy.
O wiele tańsze hotele o tym samym standardzie można znaleźć w nieodległym Pattneu, St. Jakob czy Flirsch. Sieć darmowych ski busów nie pozwolić odczuć dyskomfortu zamieszkania poza centrum ośrodka.
W rejonie St. Anton jest wiele obiektów, które zapewnią aktywne spędzanie czasu po nartach. Warto skorzystać z oferty centrum basenowego o wdzięcznej nazwie ARLBERG-well.com. Znajduje się tam duża pływalnia z basenami w hali oraz na zewnątrz, sauny, salony fitness i masażu oraz lodowisko. Całkiem nowym obiektem jest centrum Arl.Rock, które proponuje jedną z najlepszych w Austrii ofert wspinaczki w hali, ale także na zewnątrz na sztucznych ścianach o powierzchni ponad 1000 metrów kwadratowych. W sezonie zimowym na jednej z zewnętrznych ścian powstaje także prawdziwy lodospad. Arl.Rock daje także możliwość pogrania w kręgle, siatkówkę czy w tenisa.

Narciarstwo
Przechodzimy wreszcie do narciarskiej oferty St. Anton, którą należy potraktować jako początek opisu całego wielkiego terenu Ski Arlberg. Główny teren narciarski znajduje się na stokach domowej góry miejscowości, czyli Kapall (2330 m). Aby dostać się na szczyt z miejscowości można wybrać trzy możliwości. Pierwszy sposób to długa na 2 kilometry gondolka Nassereinbahn, której dolna stacja znajduje się we wschodniej części miejscowości. Wyjeżdża ona na wzniesienie Gempen (1850 m), które stanowi restauracyjne zaplecze terenu Kapall. Na Gempen można się dostać także czteroosobowym krzesełkiem Fang, które startuje mniej więcej z centrum St. Anton. Jest ono dość krótkie – liczy niecałe 800 m – i aby wjechać na Gempen musimy zjechać pod Nassereinbahn lub położone po prawej (patrząc do góry) krzesełko z osłoną Gampenbahn.
To – jak sama nazwa wskazuje – wjeżdża na samo Gempen i liczy około 1,5 km długości. Z Gempen na szczyt Kapall wjeżdżamy nowiutką sześcioosobową kanapą Kapallbahn. Oprócz wymienionych wyciągów górę obsługuje jeszcze kanapa 4er Muttan i 7 orczyków, a pod wyciągami mamy do dyspozycji około 11 tras, łącznie ze zjazdami, na których rozgrywane były Mistrzostwa Świata w 2001 roku i służą alpejczykom do ścigania się w Pucharze Świata.
Najdłuższy zjazd z Kapall może liczyć nawet 6,5 km długości!
Na drugą górę St. Anton, czyli Galzig (2185 m), wjeżdża się bezpośrednio z miasteczka nowiutką gondolką na dwóch linach o nazwie… Galzig, o długości prawie 2,5 km, którą fachowo określa się mianem funitela. Z grani, gdzie dociera Galzigbahn, startuje gondola na jedną z najwyższych narciarskich gór w okolicy czyli szczyt Vallugagrat (2650 m). Jest to zaledwie przedwierzchołek potężnej Vallugi (2811 m), na którą wjeżdża się drugim odcinkiem gondoli, ale z której nie ma możliwości zjazdu przygotowaną trasą. Tymczasem wracamy na Galzig, z którego możemy zjeżdżać na wszystkie strony trasami o każdym stopniu trudności. Trzyosobowe krzesełko Schindlergrat, startujące po zachodniej stronie góry wywiezie nas na Schindler Spitze (2660 m), który jest najwyższym szczytem, z którego zjedziemy na nartach wyratrakowaną trasą.
Zjazdy z Galzig w kierunku sąsiadów St. Anton – wiosek St. Christoph i Stuben liczą grubo ponad 3 km długości. Ponad Stuben z przysiółka Alpe Rauz przedostajemy się na ciekawe trasy położone na stokach góry Albonagrat (2400 m). Ze względu na działające tu 3 dwuosobowe krzesełka teren ten rzadko jest zatłoczony i na 5 znajdujących się tu trasach można śmiało poszaleć.
Powrót w kierunku Galzig odbywa się ponad 2 kilometrową nowiutką kanapą Valfagehrbahn. Poza nią na stokach Galzig znajdują się jeszcze 4 inne krzesełka i 5 orczyków.
Przenosimy się teraz na południową stronę doliny, w której położone jest St. Anton, czyli na ciekawe stoki Rendl. Gestorzy ośrodka czynią nieustanne starania, aby skierować do Rendl coraz więcej narciarzy, tak by góra stała się realną alternatywą dla zatłoczonych Kapall i Galzig. W tym celu przed obecnym sezonem z centrum miasteczka wybudowano nową gondolkę Rendl, długą na 2,5 km. Ponad gondolką Rendl obsługują 3 dwuosobowe krzesełka, 1 sześcioosobowa kanapa (Gampberg) i 1 orczyk.
Na nartach najwyżej wjeżdża się na przełęcz Riffelscharte (2645 m), z której zjechać można nie ratrakowaną skiroutą. Najdłuższy przygotowany zjazd na Rendl – czarno-czerwony – liczy ponad 4,5 km długości!
Do skipassu działającego w St. Anton należy także nieduży, ale przyjemny ośrodek w nieodległym Pettneu, gdzie na stokach Brand (2020 m), wybudowano 3 wyciągi i wytyczono 6 ciekawych tras.
Całkowicie osobny temat stanowi poza trasowa oferta St. Anton. Dość powiedzieć, że jest to miejscówka, do której przybywają freeriderzy z całego świata!

Podsumowanie
Nawet krótka wizyta w St. Anton am Arlberg, położonym na wysokości dokładnie 1304 m, udowadnia, że stacja zasługuje na swoją sławę. Są tu świetne hotele, znakomite trasy i nowoczesne wyciągi. Na każdym kroku czuje się ducha historii i wielkiego narciarstwa.
Nie ma się co dziwić, że stacja należy do założycieli stowarzyszenia „Best of The Alps”.

www.stantonamarlberg.com

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków