Maciej Bydliński – Rok 2011 na plus

Styczeń 13th, 2012 Zostaw komentarz Idź do komentarzy

Maciek Bydliński

Maciej Bydliński
Wiek: 23 lata
Miejsce zamieszkania: Szczyrk
Narty: Atomic
Buty: Atomic
Kije: Komperdell
Kask: Uvex
Gogle: Uvex
Rękawice: Reusch

 

Wraz z końcem 2011 roku przychodzi czas na podsumowania. Oto jak minione dwanaście miesięcy ocenia najlepszy obecnie polski alpejczyk Maciej Bydliński.

SKI: Jaka jest Twoja ocena kończącego się roku?
Maciej Bydliński: Pod względem sportowym rok 2011 uważam za pozytywny, głównie za sprawą zdobycia pierwszych punktów Pucharu Świata. 27. miejsce w Superkombinacji w Wengen było dla mnie zaskoczeniem oraz spełnieniem jednego z celów, które razem z trenerem stawialiśmy sobie przed sezonem.

SKI: Oprócz zdobycia pierwszych w karierze punktów do klasyfikacji łącznej Pucharu Świata startowałeś z powodzeniem w zawodach FIS.

MB: Poprawa punktów FIS (tj. miejsca rankingowego FIS) w Slalomie, Supergigancie i Zjeździe stanowiła optymistyczną część zimy. Oprócz tego w końcówce sezonu udało mi się wygrać zawody FIS we Francji w Supergigancie. Na plus zaliczyć trzeba fakt, że w 2011 roku nasza skromna grupa wzbogaciła się o drugiego trenera, Słowaka Brania Bizika. W Polskim Związku Narciarskim też powoli dzieje się lepiej. Powstała kadra preselekcyjna – grupa młodych, zdolnych juniorów, którzy mają rywalizować podczas wspólnych treningów, tym samym podnosząc swoje umiejętności. Na razie działa to w mało zaawansowanym stopniu – głównie ze względów finansowych, ale sam fakt, że taka inicjatywa powstała, budzi nadzieję na zwiększenie grup szkoleniowych w PZN-ie w najbliższych latach. Cieszy również fakt pozyskania przeze mnie mocnych sponsorów, takich jak: Hart, Audi Inter-Welm, AMG.net, czy LGBS Software, którzy zapewniają mi profesjonalną pomoc przez cały sezon

SKI: Niestety, nie wszystkie wydarzenia z minionego roku można zapisać po stronie plusów. Nie będziesz dobrze wspominał lutowych Mistrzostw Świata w Narciarstwie Alpejskim.
MB: To, czego nie udało mi się wykonać w sezonie 2011, to dobry występ na Mistrzostwach Świata w Garmisch-Partenkirchen. Szczególnie w Superkombinacji upatrywałem miejsca w pierwszej „20”, niestety skończyło się wypadnięciem z trasy… Następnym rozczarowaniem były zawody Pucharu Świata w Chamonix. W Superkombinacji do „30” zabrakło zaledwie 0.63sek. i musiałem pogodzić się 33. miejscem. Nie potwierdziłem wyniku osiągniętego pół miesiąca wcześniej w Wengen, na czym bardzo mi zależało.

SKI: Ale największy problem to jednak zdrowie. Przez ostatnie miesiące zmagałeś się z bólem kości piszczelowych.
MB: Tak, do nieprzyjemnych chwil 2011 roku zaliczam stan mojego zdrowia, konkretnie chore piszczele. Dwa miesiące całkowitej przerwy i ciągłego treningu z bólem uniemożliwiło mi w stu procentach przygotowanie się do sezonu 2011/12.

SKI: Nowy rok przynosi nowe nadzieje. Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzące miesiące?
MB: Zdobycie punktów Pucharu Świata w Superkombinacji. Będę startował w Wengen, Chamonix i Soczi.

SKI: Jakie plany na najbliższe tygodnie ma kadra polskich narciarzy alpejskich?
MB: 30 grudnia skończyliśmy trzydniowe zgrupowanie we Vratnej na Słowacji, gdzie głównie trenowaliśmy slalom. Po nowym roku 3.01-16.01 wyruszamy do szwajcarskiej miejscowości Wengen, gdzie przed Pucharem Świata, który zaczyna się 13 stycznia, będziemy przygotowywać się do zawodów trenując oraz startując w konkursach FIS Race. Będą to dwa Supergiganty i dwa Slalomy.

SKI: Trzymamy kciuki!