Na nartach z Rockerem
Tomek Osuchowski
ISPO 2011 w Monachium upłynęło narciarsko pod znakiem freeride i rockera. Jechaliśmy tam w nastrojach wczesnej wiosny w lutym, co w branży narciarskiej dobrze nie rokuje. Tam też piękna pogoda, lekkie przymrozki i nastroje rozgoryczenia po doskonałym starcie do sezonu w grudniu. Przynajmniej z hali do hali można było przemieszczać się w podkoszulkach.
ISPO to sportowy gigant wystawowy. W tym roku na powierzchni ponad 100.000 m2 , swoje produkty prezentowało ponad 2000 wystawców z całego świata w tym 32 firmy z Polski. Oczywiście stoiska odwiedziły tysiące fanów marek, firm i produktów, mogących na żywo i niekiedy wyłącznie tam, oglądnąć pełne kolekcje i nowinki techniczne. W tym czasie teren wystawowy zamienia się w swoiste miasteczko z restauracjami, barami, a Monachium jest bardziej niż zwykle zakorkowane.
Sezon 2009/10 kończył się optymistycznie w branży sportowej, co może być symptomem powolnego wychodzenia z kryzysu, bo sport to nie są przecież potrzeby wyższego rzędu i ten optymizm dało się odczuć na targach ISPO.
Światowy Intersport podał np. dane za 2010, który zaznaczył się ponad 11% wzrostem obrotów, co oznacza 290 mln obrotu więcej, i zamknął się niewyobrażalną kwotą 7.855 mln EUR. Między innymi na podstawie tych danych ta potężna organizacja handlowa zrzeszająca ponad 4000 sklepów pozycjonuje się jako lider sprzedaży artykułów sportowych, zajmując 37% rynku. Udział w obrocie firmy (25%) i drugie miejsce stanowią sporty zimowe. Dane samej tylko tej sieci handlowej obrazują potencjał rynku sprzedaży artykułów sportowych.
Dlatego jak co roku jesteśmy na targach ISPO. Firmy narciarskie, snowboardowe i odzieżowe kształtują atmosferę targów i dyktują trendy na nadchodzący sezon-myśląc z wyprzedzeniem o następnych, pilnie śledząc poczynania konkurencji. Mnie jako dystrybutora w Polsce firmy Montana, produkującej maszyny dla serwisów narciarskich i snowboardowych, interesują przede wszystkim narty i snowboardy, pod kątem możliwości ich serwisowania na naszych maszynach uwzględniając nowinki techniczne i zmiany konstrukcyjne. A to wcale nie jest takie proste. Producenci nart wprowadzają szybko zmiany konstrukcyjne jak narty carvingowe, skomplikowane kształty powierzchni nart w konstrukcjach cup, czy szerokie narty w grupach freeride czy allmountain – pozostawiając producentom maszyn troskę o dopasowanie ich możliwości do nowych technologii.
Ostatnim poważnym wyzwaniem dla producentów maszyn serwisowych były narty carvingowe, trudne do ostrzenia ze względu na duże różnice w szerokości dziobów i tyłów nart w stosunku do obszaru pod butem, Przykładowo: dobraliśmy dla siebie slalomkę o długości 165 cm i promieniu skrętu 13 m. Oznacza to, że przy odpowiednim dociążeniu krawędzi i przy optymalnych warunkach terenowo-śniegowych, oraz wysokich umiejętnościach narciarza, narty powinny wyciąć skręt na krawędzi o promieniu zbliżonym do 13 m. Dlatego narty powinny być naostrzone od dziobów do tyłów w pełnym zakresie. Pozostawienie nieostrych krawędzi w strefie dziobów i tyłów nart na dystansie około 5 cm, lub więcej jak to robią niektórzy (jak w dawnych długich nartach, gdzie sterowanie odbywało się głównie dzięki technikom nw. lub wn.) powoduje, że współczesna slalomka może być de facto krótsza o >>10 cm. Będzie więc po prostu za krótka w stosunku do naszych umiejętności i wagi. Pomimo, że wybór długości został dokonany prawidłowo, to po serwisie narty są „za krótkie”.
Dawne metody „tępienia” strefy dziobów i tyłów odeszły do lamusa – krawędź narty ma być naostrzona z boku od początku do końca w zakresie 88-86 stopni, a nawet jeszcze bardziej agresywnie dla potrzeb jazdy zawodniczej. Za to jej dopasowanie do stylu jazdy, wagi, oczekiwanego komfortu w prowadzeniu nart odbywa się za pomocą tuningu krawędzi nart od spodu w zakresie 0,7o w dziobach nart – aby łatwiej było inicjować skręt – 0,5o w strefie pod butem, która odpowiada za „trzymanie” krawędzi oraz 0,7o w tylnej części nart, żeby wyjście ze skrętu nie było zbyt agresywne, dynamiczne albo jak kto woli zbyt szybkie, co ma bezpośredni wpływ na zapoczątkowanie kolejnego skrętu, lub ograniczyć się tylko do usunięcia tzw. „drutu” – efektu szlifowania boków – jak preferują niektórzy zawodnicy.
Oczywiście w każdym przypadku krawędź powinna być idealnie gładka i równa z boku jak i od spodu, bez nacięć, schodków, nierówności – na całej długości ma błyszczeć jak lustro. W innym przypadku świadczy to o jej złym przygotowaniu a w efekcie: niestabilnym prowadzeniu nart w skręcie, wrażeniu nietrzymania do podłoża – podobnie jak jazda na letnich oponach zimą.
Dzisiaj takim nowym wyzwaniem dla serwisów i producentów maszyn jak carving – jest Rocker.
Już kilka lat temu K2, potem Armada i kilku innych producentów wprowadziło tę technologię w nartach freeridowych. Pomysł wymusiła logika. Na nartach freeride jeździ się coraz szybciej . Rozgrywane są zawody Freeride World Tour, będące pucharem świata freeriderów. Przy dużej prędkości, jadąc w świeżym śniegu uniesione ponad poziom strefy camber dzioby nart – odpowiednio podgięte, pozwalają na „wyciąganie” dziobów „nurkujących” nart ponad powierzchnię śniegu, niwelując niekorzystne z punktu widzenia jazdy sportowej, nadmierne obciążanie tyłów nart – pozwalając w efekcie lepiej kontrolować narty freeride i jechać szybciej w kopnych śniegach.
Podczas ISPO dokonał się jednak przełom w zastosowaniu techniki Rocker. Wszystkie wiodące firmy zastosowały go w większości grup nart. Przewiduje się, że w przyszłości system może być z powodzeniem zastosowany w ponad 50% nart grupy Allmountain , 15-25% nart przeznaczonych do jazdy po przygotowanych trasach i ponad 15% nart Freeski.
Czym uzasadnione jest zastosowanie tej technologii w tak szerokim spektrum grup nart ?
Od pewnego czasu istnieje tendencja do powrotu do dłuższych nart powodowana ich stabilnością w prowadzeniu. Jednocześnie nikt nie chce zrezygnować z krótkiego promienia skrętu w nartach – ułatwiającego wykonywanie skrętów. Rocker w uniwersalnych nartach godzi te dwie koncepcje. Narty z rockerem mogą być dłuższe, przez co są stabilniejsze w jeździe na wprost, jednocześnie nie dając zbyt dużych oporów w skręcie na krawędzi, co jest charakterystyczne dla dłuższych nart o krótkim promieniu skrętu. Tak więc w efekcie w nartach allmountain czy women – rocker zwiększa komfort jazdy i jednocześnie daje stabilność w jeździe. Dla narciarzy średnio zaawansowanych, którzy opanowali w stopniu dostatecznym jazdę na krawędziach rocker ułatwia wykonywanie skrętów carvingowych i ich inicjowanie przy mniejszej prędkości jazdy.
Narty z rockerem z przodu i tyłu nart, o wyraźnej charakterystyce podgięcia do góry, mogą sprawiać spore problemy serwisom szlifującym ślizgi i ostrzącym krawędzie nart, szczególnie w automatach szlifierskich. Montana przedstawiła gotowe rozwiązanie tego problemu w swoich robotach. Pokazany na targach nowy automat Saphir Pro szlifuje ślizgi nart i snowboardów zbudowanych w technologii Rocker, a także bez problemu ostrzy ich krawędzie boczne i wykonuje ich tuning od spodu, ale także dzięki komputerowo programowanym pozycjom kamieni szlifierskich, szlifuje mocno podwinięte dzioby i tyły nart.
Podobne roboty Montana zostały zastosowane w fabryce słynących z jakości wykonania nart Stoeckli, jako kontynuacja wieloletniej współpracy obydwu firm.
O rockerze można dyskutować w różnych aspektach zastosowania. Najwięcej kontrowersji wzbudza w ewentualnym zastosowaniu go w grupie Race i nartach World Cup, gdzie biorąc pod uwagę umiejętności narciarzy i wymagania w skręcie i jeździe na wprost, oraz przyczepności nart związanej ze ścisłym ich przyleganiem do podłoża, Rocker nie wydaje się być rozwiązaniem koniecznym do zastosowania. Przyszły sezon pewnie pokaże, w jakim zakresie system się przyjmie i czy stanie się rewolucją na miarę carvingu.
Z punktu widzenia serwisu narciarskiego – buty narciarskie są bardzo gorącym tematem.
Dla wygody użytkowników wygrzewamy wkładki – formując je do kształtu stopy, a w skrajnych sytuacjach odbarczamy (formujemy) skorupy butów w specjalnych maszynach w miejscach, gdzie ból uciskanych stóp praktycznie uniemożliwia nam jazdę. Są to sposoby kosztowne i czasochłonne. Spośród różnych przedstawianych rozwiązań , najprostszym i skutecznym jest nowy system przedstawiony przez Heada – Adaptive Fit Technology , umożliwiający rozciągniecie skorupy buta przy pomocy kluczyka do dwóch milimetrów, co z reguły wystarcza, aby uzyskać zdecydowaną poprawę komfortu używania butów narciarskich. W dodatku całą operację może wykonać sam użytkownik.
ISPO pokazało, że narciarstwo skiturowe również dynamicznie się rozwija. Większość firm wprowadziła już do swojej oferty modele nart i butów skiturowych. Kuriozalnie od grudnia w Oberammergau otwarto pierwszą na świecie śnieżoną sztucznie trasę dla skiturowców, którą można się poruszać do góry bez obaw o zejście lawiny… uff, gdzie ten romantyzm oglądania tylko własnych śladów podczas górskich „wyryp”.
Rewolucją stają się bezklejowe foki do nart skiturowych Gecko. Po latach testów chyba na dobre przyjęły się w skiturowym światku. A jak słychać było na ISPO – konkurencja wyraża się o nich z szacunkiem. Mówi się, że kto raz użył Gecko, nie wróci już do fok klejonych.
Równolegle powstają coraz doskonalsze konstrukcje sprzętu lawinowego – plecaków ABS i detektorów lawinowych. Warto zwrócić uwagę na nowy produkt detektor Pieps Vector, który wyposażony w 4 anteny, system zasilania Accu i GPS, oraz rewolucyjny zasięg stanie się wyznacznikiem nowej jakości w palecie sprzętu lawinowego.
W segmencie plecaków z systemem poduszek antylawinowych na dobre umiejscowił się Snowpulse ze swoim systemem napełniania butli z kompresora wysokociśnieniowego, co stanowi o jego głównej zalecie w porównaniu do systemu ABS-a, ponieważ jest łatwiejszy w transporcie samolotowym.
Żegnamy się z Monachium, ale to dopiero połowa naszej wyprawy w poszukiwaniu narciarskich tematów. Jedziemy do Sonnthofen w pobliżu Obersdorfu, gdzie corocznie odbywają się targi i prezentacje dla firm zrzeszonych w sieci Intersport, połączone z testami sprzętu narciarskiego w Fellhorn Kanzelwand.
Wieczorem w ogromnym hotelu kolacja na kilkaset osób, połączona z wykładem o trendach w narciarskim hardware, przeprowadzonym przez specjalistów od wiodących producentów nart. Na firmowych stoiskach odzież , buty narciarskie do pożyczenia na potrzeby testów i akcesoria (kijki, rękawice etc.).
Rano w Fellhorn wita nas piękna pogoda z panoramą na Alpy austriackie. Na górnej stacji kolejki gondolowej czekają na nas stanowiska z nartami wszystkich wiodących producentów nart: Atomic, Blizzard, Dynastar, Elan, Fischer, K2, Nordica, Rossignol, Salomon, Voelkl, a także Techno – marka Intersportu , sygnująca często produkty znanych fabryk nart. Serwismeni uwijają się jak w ulu – właściwie nie czeka się na dopasowanie nart. Po teście wypełniamy ankietę dotyczącą testowanego modelu uwzględniając m.in. ocenę: jazda na wprost, krótkim i długim skrętem, trzymanie na krawędziach, ogólne wrażenie z jazdy i design.
Testuję narty wg własnego klucza:
- narty slalomowe jako jeszcze do dzisiaj najczęściej kupowane narty z wyższej półki w Polsce
- narty allmountain – kilka modeli wg kryterium ceny w sklepie
- narty wyposażone w aktualne nowinki techniczne z wszystkich grup (Elan Amphibio, Blizzard Full Susopension, Salomon B.B.R)
- narty z grupy freeride (zarówno modele dla rozpoczynających przygodę z freeride jak i modele flagowe)
Jeżdżę na wiele testów narciarskich. Ten cenię bardzo wysoko. Narty testują tutaj faceci, którzy albo są kupcami zamawiającymi sprzęt na cały następny sezon, albo właścicielami sklepów lub sieci. Obydwaj muszą sprzedać zamówiony towar. Dlatego wybierają najlepszy produkt i negocjują ceny. Tutaj znajomości czy sentymenty nie mają żadnego znaczenia.
Andrzej, który jest kupcem zimowego hardware w Intersport Polska już przed wyjazdem na targi pamięta nazwy wszystkich modeli nart i butów z kolekcji firm, z którymi handluje. Pozycjonuje je w przedziałach cenowych, dopasowuje do siebie tak, aby stanowiły spójną i komplementarną kolekcję na półkach sklepowych. Zna wszystkie nowinki techniczne i systemy wyróżniające dany model od innego z podobnej grupy cenowej. Podczas testów jeździ na nartach i ostatecznie przekonuje się do dokonanej wcześniej selekcji .
Wieczorem zabrał mnie do show roomu i poprosił o wskazanie nart damskich z kolekcji firmy X, które wybrał do sprzedaży. Mieliśmy, jak się okazało, całkiem odmienne zdania. Poprosiłem kilka dziewczyn o wskazania nart, które według nich będą trendy na przyszły sezon i chciałyby je mieć. W 90 % zgadzało się to z wyborem Andrzeja .
Ale na tym nie koniec. Prezes firmy i Kupiec ciągle dyskutują racjonalność dokonanych wyborów, przekonują się nawzajem do trafności obranej strategii sprzedaży, wyciągają zalety i wady wybieranych produktów. W końcu ustalają ceny, które mogą zapłacić za daną nartę i ewentualne ceny detaliczne. Przez chwilę znalazłem się w trójkącie bermudzkim. No, ale oni kupują x-tysięcy par nart, więc nie chciałbym się pomylić będąc na ich miejscu.
Testujemy narty wybierając jeden stok, chociaż mamy do dyspozycji kilkadziesiąt kilometrów tras. Chcę tak jak podczas World Ski Test mieć możliwość wykonywania różnych skrętów w podobnych konfiguracjach terenu, jeżdżąc na różnych modelach nart – tak żeby łatwiej odczuć ewentualne różnice. Jeżdżę długim i krótkim skrętem, śmigiem i techniką carvingową mocno na krawędziach. Staramy się jeździć non-stopy góra dół.
Chociaż co do oceny poszczególnych modeli nart nasze zdania są nieraz podzielone, to generalnie w kolekcjach na 2011/12 daje się zauważyć, że :
- narty z grupy allmountain są bardziej czułe na inicjacje skrętu w technice carving i jednocześnie pomimo stosunkowo dużej powierzchni pod butem, łatwo dają się sterować w śmigu – technica Rocker pokazała, że ma tutaj wiele do zdziałania
- narty slalomowe pierwsze z grupy Race i ich „słabsi” bracia jak zwykle nie rozczarowali w elicie wiodących marek, będąc odzwierciedleniem kolejności w pucharze świata, chociaż konkurencja śmiało depcze im po piętach, co można było wyczuć pod butem
- narty freeride – do niedawna trudne w prowadzeniu – przeznaczone dla ekspertów stały się przyjaźniejsze w skręcie i bardziej „dla ludzi”. Nawet w grupie Big Mountain na takich monstrach jak banany Atomica, czy nowych Blizzardach można było pojeździć na twardym śniegu śmigiem – są świadkowie – ogólnie zauważyliśmy tendencje do odejmowania nartom wagi – szczególnie w grupie Allmountain i Freeride, gdzie jazda back country połączona ze skokami freestylowymi w dziewiczym terenie akceptuje lżejsze konstrukcje pomimo ich potężnej powierzchni
- wagowo odbarcza się również zdecydowanie narty dla kobiet – wiadomo dziewczyny przy podobnym wzroście ważą około 20% mniej niż faceci
- narty z Rockerem wymagają zdecydowanego ustawienia sylwetki w stronę dziobów nart w momencie inicjowania skrętu na krawędziach
Mam taką manię – podczas testów sprawdzam, na jakich maszynach były przygotowywane narty poszczególnych ekip (w jakiej technologii). Typujemy i trafiamy, a serwismeni robią oko (wielkie).
Najlepsze narty mogą być spieprzone niestarannym przygotowaniem a odwrotnie – dobrze przygotowana, przeciętna narta może fajnie jechać w każdym terenie.
Dlatego test kilkudziesięciu modeli nart w krótkim czasie upewnia mnie, że „dzisiaj nie ma właściwie złych nart – są tylko źle albo wcale nieserwisowane, źle dobrane dla konkretnego „typa” albo ten musi podnieść swoje kwalifikacje.
Wracamy do domu w nadziei, że zima jeszcze chociaż na chwilę do nas zawita…
Celowo nie opisywałem szczegółowo konkretnych modeli nart, zostawiając tę przyjemność na deser, czyli na jesień, kiedy to będziemy już wiedzieli, jakie modele chcemy szczególnie zaproponować na przyszłą… śnieżną zimę
PS. Oczywiście w aucie przegadaliśmy 10 godzin o nartach zostawiając tylko trzy kwadranse na politykę





Wysyłam...




