Freeride i Skituring – Sprzęt do narciarstwa pozatrasowego

W akcji Andrzej Osuchowski

Tomasz Osuchowski

Wychodzenie na nartach poza trasy jest wspaniałym przeżyciem i przygodą, której nie uda nam się zaznać na wyratrakowanym stoku. Poruszanie się po nie przejeżdżonym śniegu to aktywność, do której narty zostały stworzone! Jednak taka „zabawa” wymaga doświadczenia, odpowiedzialności, ale przede wszystkim odpowiedniego wyposażenia.

Zarówno freeride jak i skituring wymagają szczególnego podejścia do bezpieczeństwa w górach. W obu dyscyplinach – oczywiście poza nartami i butami – używa się podobnych akcesoriów. Freeride jak i skituring odbywają się w otwartym terenie, poza przygotowanymi trasami, co automatyczne naraża uczestników tych aktywności na zagrożenie lawinowe, oraz inne niebezpieczeństwa wynikające z poruszania się po dzikim, górskim terenie.
Podstawą wyposażenia jest sprzęt do autoratownictwa w grupie, a więc takie urządzenia, które znajdując się na wyposażeniu wszystkich – podkreślam – wszystkich! uczestników wycieczki – mogą uratować życie.

Ponieważ zajmuję się dystrybucją produktów firmy PIEPS w Polsce, posłużę się przykładami urządzeń, które znam najlepiej, co jednak nie wyklucza używania produktów innych konkurencyjnych marek.
Podstawą działania w górach jest plecak, który w zależności od czasu trwania wycieczki i zadań, jakie sobie postawiliśmy, powinien pomieścić potrzebny sprzęt. Idealnie jest, jeśli plecak posiada wodoszczelne zamki i gotowe patenty do schowania sprzętu do ratownictwa. Jednocześnie musi idealnie leżeć na plecach, tak aby nie przypominał nam podczas zjazdów lub podchodzenia o swojej obecności.
Przykłady to lekki plecak Myotis – forma plecaka narciarskiego i lekki plecak Plecotus – forma plecaka górskiego.
Obowiązkowy zestaw przeciwlawinowy to detektor lawinowy, sonda i łopata.
Brak choćby jednego z elementów zestawu powoduje, że w sytuacji krytycznej będziemy bezradni.
Brak detektora lawinowego nie pozwoli nam na szybkie zlokalizowanie zasypanego. Brak sondy lawinowej uniemożliwi nam dokładną lokalizację zasypanego. Brak łopatki lawinowej nie da nam szans na odkopanie zasypanego z ciężkiego, często przeobrażonego śniegu. Nawet wtedy, kiedy zlokalizujemy go detektorem i ustalimy z całą pewnością miejsce zasypania sondowaniem.
Skituring wymaga sprzętu lekkiego, więc szukamy lekkiej łopatki. Idealnym rozwiązaniem u PIEPSA będzie model Racer – lekka, ale solidna, wykonana ze stopów lekkich metali łopata, która nie rozpadnie się przy kopaniu w twardym śniegu.
Do tego idealna będzie sonda aluminiowa lub carbonowa i detektor lawinowy. Dla tych, którzy dobrze opanowali obsługę detektorów lawinowych np. 3–antenowy PIEPS DSP: wysoko zaawansowany technologicznie, dający pełne możliwości poszukiwań lub Freeride 1-antenowy lekki, o mniejszych możliwościach dokładnego poszukiwania, ale za to bardziej przystępny finansowo, przeznaczony dla większej ilości nabywców.
Według mnie lepiej mieć jakikolwiek detektor niż żaden pod warunkiem, że umiemy się nim posługiwać.
Uwaga:
- detektor lawinowy powinien być zapięty na ciele zgodnie ze wskazówkami z instrukcji obsługi;
- przed wyruszeniem w teren wszyscy powinni mieć włączone detektory lawinowe, co można sprawdzić urządzeniem PIEPS Checker, w które może być wyposażony jeden z uczestników wycieczki;
- detektory lawinowe źle tolerują w swoim polu magnetycznym anten ferrytowych obce przekaźniki pól magnetycznych, które skutecznie zakłócają prace detektorów.

W tym ostatnim przypadku detektory sygnalizują często w ich obecności błędy. Zakłócenia mogą powodować telefony komórkowe, MP-3, krótkofalówki, zegarki z pomiarem pulsu i inne tego typu urządzenia. Pieps zaleca minimalne odległości od takich urządzeń przy funkcji wysyłania na 15 cm i odbierania na 1,5 m.
Niezbędnym wyposażeniem podczas eskapad narciarskich jest apteczka. wyposażona poza medykamentami w płachtę NRC.
Kiedy złapie nas nieoczekiwany biwak w górach spowodowany np. załamaniem pogody, życie może uratować worek biwakowy.
Dla umiejących ocenić samemu stopień zagrożenia lawinowego w terenie, zarówno podczas wycieczki jak i ekstremalnego zjazdu, przydatnym patentem może być mocowany na kijku narciarskim lub teleskopowym PIEPS 30 st. Plus, czyli urządzenie do sprawdzania kąta nachylenia terenu z wbudowanym termometrem – nie zasilany bateriami.
Freeride to mniej chodzenia – więcej ekstremalnych zjazdów, za to w głębszym śniegu. Przyda się na pewno większa łopata np. model Tour i dłuższa sonda lawinowa np. Alu XXL 300 cm lub zaawansowana Sonda iProbe z elektroniczna funkcją oznaczania sygnału z detektora lawinowego. Detektor jak dla skiturowców: do wyboru DSP (też z opcjami) lub Freeride.
Poza sprzętem anty lawinowym skiturowcy powinni zaopatrzyć się w lekki czekan i raki do trudniejszych podejść, a także noże lodowe do wiązań skiturowych. Niezbędny będzie również patent na napoje systemu Camel Bag lub zintegrowany z butelkami Sigg. Odwodnienie podczas skitury to mina, której trzeba za wszelką cenę uniknąć. Poza odzieżą oddychającą idealnie jest mieć ze sobą pełną zmianę bielizny oddychającej, która idealnie się przyda w sytuacji przejścia z podchodzenia do zjazdu, kiedy wypocimy z siebie mnóstwo płynów.
Dla skiturowców bardzo ważne są foki, które trzymają dobrze i w każdych warunkach. Polecam absolutną nowość na rynku – bezklejowe foki firmy Gecko – działające na zasadzie adhezji. Może być to prawdziwa rewolucja na rynku!

Andrzej Osuchowski

Freeride wymaga zabezpieczeń ciała narażonego na urazy podczas upadków przy dużych prędkościach. Podstawą jest oczywiście kask. Zawodnicy często używają modeli ze szczęką i systemu protektorów (tzw. żółwi) na kręgosłup, ramiona i kolana. Idealnie jest jeśli buty do freeeride maja fragmenty wibramowej podeszwy jak np. model Dynastara Banshee Pro, zwiększającej bezpieczeństwo przy podchodzeniu w trudnych terenowo miejscach. Kijki w obydwu odmianach narciarstwa pozatrasowego powinny mieć większe talerzyki niż standardowe, ze względu na kopny śnieg.
Idealnymi dodatkami są kompas (elektroniczny – nie magnetyczny) ze względu na współpracę z detektorami lawinowymi, GPS z mapami terenu, w którym się poruszamy, mapa terenu, flary sygnałowe, czołówka… no i oczywiście telefon komórkowy, odporny na wodę i mróz. Plus GSM obsługuje numer alarmowy w górach. W Polsce ten numer to: 601 100 300 dla TOPR i GOPR lub 112 – ogólnoeuropejski numer alarmowy

Nie zapominajmy – sprzęt nie zastąpi doświadczenia i ćwiczeń. Zachęcam do wzięcia udziału w kursach lawinowych organizowanych przez TOPR, GOPR, przewodników UIAGM, PZA. Z doświadczenia wiem, że użycie detektora lawinowego w sytuacjach stresowych może być trudne. Odruchy zakodowane podczas ćwiczeń bardzo się wtedy przydają! Dlatego warto mieć własny sprzęt, gdyż często modele rożnych firm różnią się od siebie w obsłudze, a czas w przypadku lawiny nie jest naszym sprzymierzeńcem.

Autor jest ratownikiem TOPR – instruktorem szkolenia psów lawinowych, narciarzem, skiturowcem.

Przeczytaj: Lawiny – Szkoła przetrwania cz. I
Przeczytaj: Lawiny – Szkoła przetrwania cz. II
Przeczytaj: Lawiny – Szkoła przetrwania cz. III

  1. Pawel Naskalski
    Październik 25th, 2010 at 10:20 | #1

    Bardzo ciekawy artykul. Od lat uzywam sprzet Pieps-a.. od 2 lat zaopatruje sie w sklepie http://www.wszystkowgory.pl maja praktycznie wszystko z piepsa, ortovoxa. Swietne ceny i szybka dostawa

    Polecam
    Pawel

  1. Brak jeszcze trackbacków