Stanowisko PSNiT w sprawie wypadków na stokach
Sezon jeszcze na dobre się nie rozpoczął, a już w mediach głośny stał się temat wypadków na stokach narciarskich. Rozgorzała dyskusja, kto powinien brać odpowiedzialność, za kryzysowe sytuacje na stoku. Burzę wywołało zdarzenie, które miało miejsca w Białce Tatrzańskiej. Przypominamy je w skrócie:
Ciężkich obrażeń ciała doznała narciarka, w którą wjechał pijany narciarz. Narciarz miał ponad 2 promile w wydychanym powietrzu. 35-letnia mieszkanka Krakowa w wyniku wypadku doznała złamania barku, stłuczenia głowy i wstrząśnienia mózgu. 40-letni narciarza ze Śląska został zatrzymany przez policję wezwaną przez świadków wypadku. Mężczyzna po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut umyślnego uszkodzenia ciała. Grozi mu do roku pozbawienia wolności. Jak wiadomo spożywanie alkoholu na stokach narciarskich nie jest zabronione, choć oczywiście w tym przypadku spożycie alkoholu przez sprawcę jest czynnikiem obciążającym.
Jak wiadomo w Polsce, podobnie jak w innych krajach, obowiązuje kodeks narciarski FIS, czyli 10 podstawowych, ale dobrowolnych zasad bezpieczeństwa w ruchu narciarskim. Zdaniem policji, która patroluje stoki, kodeks ten powinien w Polsce zostać usankcjonowany przepisami karnymi, ponieważ wielu miłośników białego szaleństwa lekceważy te zasady.
Podczas zimy bezpieczeństwa na stokach narciarskich w całej Polsce będzie pilnowało 200 policjantów. Mundurowi na nartach będą pouczali i karali mandatami osoby, które swoją jazdą stwarzają zagrożenie dla innych.
Dzięki uprzejmości zarządu stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne www.psnit.pl , które obejmuje większość stacji narciarskich w naszym kraju, prezentujemy oficjalne stanowisko biura PSNiT w sprawie wypadków na polskich stokach:
Oświadczenie biura PSNiT
W ostatnich dniach w mediach aż huczy o wypadku w Białce Tatrzańskiej, gdzie pijany narciarz staranował na stoku kobietę. Czasem informacje są absurdalne:
„Na polskich stokach panuje pijaństwo i przemoc, a policja bezradnie rozkłada ręce, bo nie ma uprawnień” (dziwne, że np. w parku w mieście policja posiada uprawnienia, a na stoku narciarskim – nie).
Jak to dalej przedstawiają media:
„Na szczęście, Poseł na Sejm RP – Piotr van der Coghen, pracuje nad projektem ustawy o ratownictwie i bezpieczeństwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich. I wtedy już będzie dobrze.”
Tyle o mediach, a teraz fakty i nasze stanowisko.
Od 2 lat stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne pracowało nad projektem tej ustawy – przygotowywanej przez MSWiA jako projekt rządowy. Projekt ten, z nieznanych powodów, nie trafił do Sejmu – po prostu nie istnieje.
Teraz, mamy „nowy” projekt ustawy o bezpieczeństwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich, który jest rozpatrywany przez Komisję Spraw Wewnętrznych i Administracji (a ściślej przez Nadzwyczajną Podkomisję do rozpatrzenia komisyjnego projektu ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich oraz o zmianie niektórych ustaw).
Wiemy, że poseł Van der Coghen chciał wręcz podciągnąć działalność na stacji narciarskiej pod imprezy masowe – jednak ten wniosek został przez Komisję odrzucony.
Uważamy, że koncentracja prac posłów nad tak marginalnym zjawiskiem ( w stosunku do tematów rozpatrywanych w ustawie) jak pijaństwo na stokach, jest odwróceniem uwagi od zasadniczego problemu ustawy czyli zasad funkcjonowania i finansowania organizacji ratowniczych (GOPR, TOPR). Wiemy, że wśród posłów są dwa przeciwne stanowiska w sprawie dotyczącej konieczności wstawienia do ustawy – powszechnego ubezpieczenia narciarzy.
Zarządzający zorganizowanym terenem narciarskim udostępnia sprawne pod względem technicznym urządzenia transportu linowego (wyciągi) oraz odpowiednio przygotowane i zabezpieczone trasy narciarskie. Nie może odpowiadać jednak za wybryki narciarzy na stoku ponieważ:
- każdy pełnoletni narciarz musi odpowiadać za swoje czyny i ponosić za nie konsekwencje;
- osoby niepełnoletnie mają rodziców lub prawnych opiekunów – i oni odpowiadają za dzieci.
To nonsens, aby obsługa wyciągów zastanawiała się nad każdym klientem, czy nie jest pijany, naćpany, sprawdzała legitymacje szkolne aby określić czy niezbędny jest kask na głowie i czy sprzęt narciarski jest sprawny – chociaż i tak częściowo się to robi.
Uważamy, że Kodeks Narciarski FIS powinien mieć umocowanie prawne, łącznie z karami za jego nieprzestrzeganie. Kodeks jest w regulaminach stacji, jest wydrukowany na tablicach, czasem na karnetach, i to jest nasza rola – informacja o nim, a nie odpowiedzialność za jego łamanie.
Tu proszę zauważyć, jak ważną rolę odgrywa nasz projekt Bezpieczny Stok www.bezpiecznienastoku.pl . W ramach tej akcji przybliżamy dzieciom zasady bezpiecznej jazdy, bo to nam najbardziej zależy na ich bezpieczeństwie.
Już napisaliśmy do podobnych stowarzyszeń w USA, Francji i Austrii – jak u nich wyglądają te regulacje.
Do Sejmu jedziemy 15 grudnia b.r. na posiedzenie Nadzwyczajnej Komisji.
Życzę wszystkim spokojnego sezonu!
Dyrektor Biura PSNiT
Jerzy Adamski


Wysyłam...




